HiHa

nieco sarkastyczny blog podróżniczy

Jak ugryźć jachtostop?

Dawno dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma morzami było sobie ósme morze, a na nim księżniczka z jednorożcem i oni tam złapali jachtostop, dopłynęli na drugi brzeg i żyli długo i szczęśliwie.

No, nie. Jachtostop to nie jest bajkowy potwór, czy mityczny pojazd napędzany śpiewem syren. Jachtostop istnieje naprawdę, widziałam na własne oczy i mam go na zdjęciach.

jachtostop

Continue reading

Kilometr 58 098: o najgorszym filmie świata i wojnie papuzio-owczej

Najgorszy film świata to „The Room”.

Jest tak zły, że aż hipnotyzuje. Krytycy są zdumieni, że ktoś to najpierw wymyślił, a potem zrealizował. Widzowie są zafascynowani aktorstwem suchym i drewnianym bardziej niż choinką po Trzech Królach i scenariuszem tak infantylno-mizernym, że moje opowiadania z trzeciej klasy podstawówki wydają się pretendentami do Nobla literackiego. Tytuł zdobył serca publiki i zyskał miano kultowego, ponadczasowego.

najgorszy film

Continue reading

O metodach spania na łódce

Wiem, że jak już dopłyniemy do Europy to wszyscy mnie będą pytać, co mi się stało i dlaczego mam zielono-fioletowe kończyny, no więc mam nadzieję, że dzisiejszy wpis wiele wyjaśni. Na łodzi czeka na świeżo upieczonych żeglarzy sporo wyzwań. Takie na przykład spanie – na codzień niby banalna sprawa, ale gdy do gry wkraczają fale i grawitacja, której nigdy nie byłam bardziej świadoma – robi się ciężko. W ciągu ostatnich kilku dni udało mi się wypracować kilka sposobów i nawet czasami dają radę, zatem przedstawiam – metody spania na łódce.

metody spania na łódce

Continue reading

O kwiczeniu i braku monogamii

… czyli Share Week 2019

Toż to jest po prostu idealne dopasowanie w czasie!

Ja tu akurat sunę przez fale Północnego Atlantyku, a nie wiem, czy wiecie, ale na Północnym Atlantyku to z zasięgiem bywa różnie, no i wifi też nie wszędzie rozdają, wobec czego nie mogę Was uszczęśliwiać nowościami na blogu i facebooku tak często, jak byśmy wszyscy tego chcieli, a i instagram kwiczy, ale ten to sobie jeszcze chwilę pokwiczy, bo najpierw ktoś mi musi dać pieniądze na nowy telefon. Ale ja nie o tym.

Continue reading

Kilometr 57 542: o kiwi, pałacu elfów i utraconym zaufaniu

– Szybko! Wstawaj! Kiwi!

– Ziew. Niemożliwe.

– No poważnie, małe, brązowe, długi dziób i nie lata! Szybko!

– Ale że tak na wolności?

relokacja kampera

Continue reading

Kilometr 57 817: o autostopie do domku golfowego i piciu wina w Batmobilu

Autostopowicz nie wybrzydza.

Nie zważa na to, że cztery osoby mają zająć 1,5 miejsca, że dzieli tylne siedzenie z psem, morświnem i kilkoma świstakami, że ma się usadowić na kartonach z bananami pomiędzy klatkami z żywymi kurczakami, a beczką z kapustą, że ma się rozgościć w przyczepie ciężarówki w egipskich ciemnościach.

Autostopowicz cieszy się z każdego pojazdu, który się dla niego zatrzyma: z rozklekotanej łady, z wiekowego kamaza, z karawanu pogrzebowego i z motorynki[1].

autostop w Nowej Zelandii

Continue reading

O pączkach, powrotach i jachtostopie

Przybywam do Was z najtłustszą i najsłodszą z wiadomości!

To jest wiadomość, z której cieszę się bardziej niż z pączka z bitą śmietaną, polanego czekoladą i posypanego wiórkami  kokosowymi, a musicie wiedzieć, że jest to mój ulubiony pączek, przynajmniej tak mi się wydaje, bo ostatnio pączka jadłam na tłusty czwartek 2016 [‘].

Siedzicie? To siądźcie 😀

Continue reading

Kilometr 56 810: o Milford Sound, uroku osobistym i barbarzyńskiej owsiance

To nie są ćwiczenia, powtarzam, to nie są ćwiczenia!

Panowie, przed nami operacja Milford Sound.

Milford Sound

Continue reading

Kilometr 56 566: o owcach, Aniołach Stróżach i traktorach

Pewnej nocy w Nowej Zelandii:

Ja: Kochanie, nie mogę zasnąć.

Piotrek: Spróbuj policzyć owce. Spoiler: jest 40mln.

nowa zelandia

Continue reading

Kilometr 56 274: o kanibalach, uchatkach, sztormach i drapieżnych Nowozelandczykach

Jacy są mieszkańcy Nowej Zelandii?

O Nowozelandczykach mówi się, że są mili, grzeczni, przyjaźni i towarzyscy, no i część dowodów faktycznie to potwierdza, bo ilekroć Piotrkowi przyszło wybrać się do toalety publicznej, to się bardzo stresował i jak w końcu zapytałam, o co chodzi, to się okazało, że nowozelandzkie toalety to najpoważniejsze narodowe centra konwersacyjne, a rząd pisuarów to już w ogóle pierwszoligowy klub dyskusyjny.

Ja się po męskich toaletach nie zwykłam szlajać, cała ta przyjacielskość mnie ominęła, toteż na mnie Nowozelandczycy wywarli wrażenie nieco wrogie.

mieszkańcy Nowej Zelandii

Continue reading

« Older posts

© 2019 HiHa

Theme by Anders NorenUp ↑