HiHa

nieco sarkastyczny blog podróżniczy

Jak ugryźć jachtostop? – część druga

Co to jest jachtostop, jak go złapać, jak się do tego zabrać, kiedy łapać i jakie łodzie – to wszystko wiesz już z pierwszej części jachtostop-poradnika (klik!). Dzisiaj zawalczymy między innymi z brakiem doświadczenia, chorobą morską, nieprzyjaznymi celnikami i alkoholem na pokładzie.

jachtostop

Continue reading

Kilometr 58 229: o nadopiekuńczości i najpiękniejszej plaży świata

Złota zatoka u progu parku Abel Tasman, dzika, usłana tęczowymi muszlami plaża, pastelowy zachód słońca, taras z widokiem, drewno skwierczące w kominku, wino idealnie schłodzone, pachnąca kolacja i rocznica ślubu.

Ja (do osiemdziesięcioletniego właściciela wyżej opisanego przybytku, w którym wówczas pomagaliśmy w zamian za wikt i opierunek):

– Ale się cieszymy, że możemy spędzić dzisiejszy wieczór w takim pięknym miejscu! Nawet nie marzyliśmy, że będziemy obchodzić swoją rocznicę w takich romantycznych okolicznościach!

– To ja się cieszę, że mogę świętować razem z wami!

I świętował.

abel tasman

Continue reading

Jak ugryźć jachtostop?

Dawno dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma morzami było sobie ósme morze, a na nim księżniczka z jednorożcem i oni tam złapali jachtostop, dopłynęli na drugi brzeg i żyli długo i szczęśliwie.

No, nie. Jachtostop to nie jest bajkowy potwór, czy mityczny pojazd napędzany śpiewem syren. Jachtostop istnieje naprawdę, widziałam na własne oczy i mam go na zdjęciach.

jachtostop

Continue reading

Kilometr 58 098: o najgorszym filmie świata i wojnie papuzio-owczej

Najgorszy film świata to „The Room”.

Jest tak zły, że aż hipnotyzuje. Krytycy są zdumieni, że ktoś to najpierw wymyślił, a potem zrealizował. Widzowie są zafascynowani aktorstwem suchym i drewnianym bardziej niż choinką po Trzech Królach i scenariuszem tak infantylno-mizernym, że moje opowiadania z trzeciej klasy podstawówki wydają się pretendentami do Nobla literackiego. Tytuł zdobył serca publiki i zyskał miano kultowego, ponadczasowego.

najgorszy film

Continue reading

O metodach spania na łódce

Wiem, że jak już dopłyniemy do Europy to wszyscy mnie będą pytać, co mi się stało i dlaczego mam zielono-fioletowe kończyny, no więc mam nadzieję, że dzisiejszy wpis wiele wyjaśni. Na łodzi czeka na świeżo upieczonych żeglarzy sporo wyzwań. Takie na przykład spanie – na codzień niby banalna sprawa, ale gdy do gry wkraczają fale i grawitacja, której nigdy nie byłam bardziej świadoma – robi się ciężko. W ciągu ostatnich kilku dni udało mi się wypracować kilka sposobów i nawet czasami dają radę, zatem przedstawiam – metody spania na łódce.

metody spania na łódce

Continue reading

O kwiczeniu i braku monogamii

… czyli Share Week 2019

Toż to jest po prostu idealne dopasowanie w czasie!

Ja tu akurat sunę przez fale Północnego Atlantyku, a nie wiem, czy wiecie, ale na Północnym Atlantyku to z zasięgiem bywa różnie, no i wifi też nie wszędzie rozdają, wobec czego nie mogę Was uszczęśliwiać nowościami na blogu i facebooku tak często, jak byśmy wszyscy tego chcieli, a i instagram kwiczy, ale ten to sobie jeszcze chwilę pokwiczy, bo najpierw ktoś mi musi dać pieniądze na nowy telefon. Ale ja nie o tym.

Continue reading

Kilometr 57 542: o kiwi, pałacu elfów i utraconym zaufaniu

– Szybko! Wstawaj! Kiwi!

– Ziew. Niemożliwe.

– No poważnie, małe, brązowe, długi dziób i nie lata! Szybko!

– Ale że tak na wolności?

relokacja kampera

Continue reading

Kilometr 57 817: o autostopie do domku golfowego i piciu wina w Batmobilu

Autostopowicz nie wybrzydza.

Nie zważa na to, że cztery osoby mają zająć 1,5 miejsca, że dzieli tylne siedzenie z psem, morświnem i kilkoma świstakami, że ma się usadowić na kartonach z bananami pomiędzy klatkami z żywymi kurczakami, a beczką z kapustą, że ma się rozgościć w przyczepie ciężarówki w egipskich ciemnościach.

Autostopowicz cieszy się z każdego pojazdu, który się dla niego zatrzyma: z rozklekotanej łady, z wiekowego kamaza, z karawanu pogrzebowego i z motorynki[1].

autostop w Nowej Zelandii

Continue reading

O pączkach, powrotach i jachtostopie

Przybywam do Was z najtłustszą i najsłodszą z wiadomości!

To jest wiadomość, z której cieszę się bardziej niż z pączka z bitą śmietaną, polanego czekoladą i posypanego wiórkami  kokosowymi, a musicie wiedzieć, że jest to mój ulubiony pączek, przynajmniej tak mi się wydaje, bo ostatnio pączka jadłam na tłusty czwartek 2016 [‘].

Siedzicie? To siądźcie 😀

Continue reading

Kilometr 56 810: o Milford Sound, uroku osobistym i barbarzyńskiej owsiance

To nie są ćwiczenia, powtarzam, to nie są ćwiczenia!

Panowie, przed nami operacja Milford Sound.

Milford Sound

Continue reading

« Older posts

© 2019 HiHa

Theme by Anders NorenUp ↑