Spoglądamy na mapę. Mamy do wyboru dwie drogi: przez stolicę albo boczną, ale wyraźnie i jednoznacznie istniejącą. „Nie będziemy się przecież pakować do Tbilisi, wydostanie się zajmie nam pół dnia!”…
Na kwiecistych polanach otoczonych wierzchołkami pięcio- i sześciotysięczników pasą się owce i konie. Przy jurtach – wełnianych namiotach, które na pół roku stają się pełnowartościowymi domami, kobiety manewrują na klęczkach…