HiHa

nieco sarkastyczny blog podróżniczy

Kilometr 54 844: o żarłocznych świetlikach i oszukanej Hani

Zamknij oczy.

Wyobraź sobie niebo pełne gwiazd, ułożonych w konstelacje, dziwne, przypadkowe. Nie znajdujesz Wielkiego Wozu ani Gwiazdy Polarnej, choć nigdy nie masz z tym problemu. Żadna z gwiazd nie miga, nie spada. Dają tylko biało-niebieską poświatę i wydają się bliżej niż kiedykolwiek.

A teraz wyobraź sobie, że zaczynają przeciekać. Wypływa z nich lepka maź, ścieka z nieba, tworzy kleiste girlandy, a kiedy ktoś zahipnotyzowany tym akwamarynowym blaskiem, zechce sięgnąć gwiazd, polecieć wyżej – wpada w sieć. Sieć oblepia całe jego ciało. Próbuje walczyć, wyszarpnąć swoje życie, ale już przegrał.

A chciał tylko dotknąć nieba.

jaskinia waitomo

Jaskinia Waitomo

Dwa pięćdziesięciodolarowe banknoty nieco drgnęły Piotrkowi w ręku, kiedy wymieniał je na bilety wstępu do jaskini Waitomo, ale nas glowworms też już zahipnotyzowały. No, może nie osobiście, ale ich zdjęcia! Zjawiskowe, musiałam je zobaczyć na żywo! Do ich domu wchodziłam wstrzymując oddech z wrażenia, były pierwszym z nowozelandzkich cudów, których mieliśmy doświadczyć.

Bardzo entuzjastyczna pani przewodnik wprowadziła grupę do nieszczególnie imponującej skalnej komnaty i zaczęła opowiadać o tym, co to jest jaskinia, jak powstaje, jak nazywają się występujące w jaskiniach formacje naciekowe i skąd się biorą. Ekscytacja moja nie ustępowała, starałam się nie zauważać oczu Piotrka fikających koziołki w odpowiedzi na serwowaną mu wiedzę z zakresu czwartej klasy podstawówki. Gdzieś na górze mignęło niebieskawe światełko. A może mi się zdawało?

Pani zachwyciła się pewnie po raz siódmy tego dnia echem i akustyką, wskazała na samotny stalaktyt i w końcu, w końcu zaczęła przechodzić do sedna.

Glowworm, czyli nie-świetlik

Pod niskim sklepieniem ukazały się nam podświetlone girlandy i wreszcie poznaliśmy gwiazdę wieczoru: glowworms – larwę muchówki arachnocampa, zamieszkującą stacjonarnie wybrany kawałek skały. Tam poczwarka rozwiesza swoje nici i wyłapuje wszelakie owady, które dadzą się oczarować jej światełkiem. Nic a nic nie ma nasza muchówka wspólnego z uroczymi świetlikami, jest prawdziwie czarnym charakterem, chociaż wysoce spektakularnym.

jaskinia waitomo

Pani przewodnik przeprowadziła nas do kolejnej komnaty i przypomniała, że od teraz nie wolno robić zdjęć. Jaskinia jest miejscem świętym dla Maorysów, a fotografowanie jej jest wyrazem braku szacunku, chyba że się wybierze specjalną i odpowiednio droższą wycieczkę fotograficzną, to wtedy już nie[1]. Grupa weszła na łódkę, zgasły światła, a na sklepieniu pokazały się gwiazdki. Cała grota wcale nie rozbłysła świetlistymi nićmi, skały nie zaczęły spływać błękitem. Po prostu gwiazdki. A kilka minut później łódka wypłynęła z jaskini i wycieczka się skończyła.

Może i ta muchówka rozciąga swoje sieci na owady, ale poczułam się, jakbym to ja się dała złapać.

Nie lubię się za to, jak bardzo jaskinia Waitomo mnie rozczarowała. Ale jeszcze bardziej nie lubię, że marzenia i cele podróżnicze – nie tylko moje! – buduje się photoshopem.

Bo te robaczki są niezwykłe takie, jakie są, i nie trzeba ich rysować na nowo, żeby zainteresować gromadę przyjezdnych. A kiedy już wiedziałam, co one za jedne, te glowwormsy, nie-świetliki i jak faktycznie wyglądają, z niesłychaną przyjemnością dałam się im zahipnotyzować ponownie.

Na dziko. Za darmo. W nocy. Tylko Piotrek, światełka i ja.

I tym razem było magicznie.

jaskinia waitomo

Robaczki dokładnie takie, jak na żywo. Miejsce spotkania: Hokitika, Glow Worm Dell

jaskinia waitomo


[1] Wycieczki fotograficzne prowadzone są do jakiejś innej komnaty, chyba takiej mniej świętej.


Jaskinię Waitomo zostawiamy daleko na północy. Powspinajmy się jeszcze na tajemnicze głazy Moeraki!

jaskinia waitomo

jaskinia waitomo jaskinia waitomo jaskinia waitomo


Jeżeli podobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło, jeśli polecisz mojego bloga swoim znajomym.

2 Comments

  1. ” Jaskinia jest miejscem świętym dla Maorysów, a fotografowanie jej jest wyrazem braku szacunku, chyba że się wybierze specjalną i odpowiednio droższą wycieczkę fotograficzną, to wtedy już nie”
    LOL 😀

  2. Sobotnia kawa, z postem od Hani! Hura! Nie lubię jaskiń, ale okrągłe skały na osłodę są cudne 🙂

Powiedz mi, co myślisz:

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

© 2019 HiHa

Theme by Anders NorenUp ↑