HiHa

nieco sarkastyczny blog podróżniczy

32 fakty, które czynią mnie Hanią

Mam dzisiaj urodziny.

Trzydzieste drugie.

Już się troszkę znamy, więc wypada, żebyście wiedzieli. I tak sobie pomyślałam, że skoro dzielę się tutaj z Wami mnóstwem mniej i bardziej istotnych wydarzeń z mojego życia (aka podróży nieustającej), to chciałabym, żebyście mnie poznali trochę lepiej 🙂

fakty o mnie

Fakt na początek: istnieje 5 osób spoza mojej rodziny, które potrafią poprawnie napisać i wymówić moje nazwisko.

Kilka lat temu moja przyjaciółka wysłała mi nie-życzenia pod postacią faktów o mnie. Tak naprawdę, to Kasia jest autorką większości merytorycznej zawartości tego wpisu.

Oto 32 rzeczy, które czynią mnie mną.

  1. Szczerzę się. To już nie jest uśmiechanie, to jest wyszczerz. Moją największą tragedią byłaby utrata górnych jedynek.
  2. Boję się mostów. To się nazywa gefyrofobia i istnieje. Nie przeszkadza mi to wchodzić na każdy most, który widzę i dostawać na nim kontrolowanego zawału serca.
    fakty o mnie
  3. Gdyby nie to, że nie mieści się on do plecaka, prawdopodobnie dalej spałabym z 31-letnim misiem, albo przynajmniej miała go w pobliżu.
  4. Częściej jestem na diecie niż na niej nie jestem. A, wbrew temu, co twierdzi Chodakowska, moje ciało wcale nie może więcej, niż podpowiada mi mój umysł, czego boleśnie doświadczam podczas każdego kilkutygodniowego zrywu sportowego.
  5. Moje zwierzę duchowe to krzyżówka koali i maskonura. Kiedyś myślałam, że to sam maskonur, ale widział ktoś maskonura upojonego eukaliptusem?
    32 fakty o mnie
  6. Jestem skłonna zatańczyć walca wiedeńskiego na każdej dyskotece, jeżeli tylko moje ucho wykryje metrum na ¾. Również bez partnera.
  7. W podstawówce byłam zawsze jedną z dwóch ostatnich osób wybieranych do drużyny na WFie. Zawsze. A po pierwszych (i ostatnich) zajęciach z tenisa trener zapytał moich rodziców, czy rozważali zapisanie mnie na kółko szachowe.
  8. To bolało, bowiem jedyny sposób, w jaki pokonam kogoś w szachy, to jeżeli sam się podda, bo za długo myślę nad kolejnym ruchem. Mój tata był mistrzem szachów błyskawicznych. Nie każdy talent się dziedziczy.
  9. Uważam za absolutnie zbędne takie przedmioty jak: żelazko, suszarka, prostownica, telewizor i mikrofalówka. Moje trzy ulubione meble to: pianino, hamak, zmywarka. W tej kolejności.
    32 fakty o mnie
  10. Nigdy nie przekłułam uszu ani nie farbowałam włosów, nie licząc eksperymentów z bibułą. Zafarbuję pewnie dopiero, jak osiwieję. Przypuszczalnie powrócę do źródeł i wybiorę kolor niebieski lub zielony.
  11. Przynajmniej 90% moich ubrań przeżywa ze mną swoje drugie, poszmateksowe życie. Zazwyczaj mój outfit kosztuje mniej niż mój obiad.
  12. Bardzo źle rysuję. Bardzo. Kasia to jedyna osoba, która zawsze wie, co przedstawia mój rysunek, dlatego stanowimy kalamburowy dream team. Największe wyzwania, jakim podołała, to świstak i wesz. Jedyne, czego nie zgadła to diabeł tasmański. Nie dziwię się.
  13. Chodzę spać wtedy, kiedy normalni ludzie się budzą. Zazwyczaj wskakuję do łóżka, jak się zorientuję, że za chwilę odpali budzik Piotrka.
  14. Jestem despotą geograficznym i językowym. Nie potrafię zaakceptować, kiedy bliska mi osoba nie zna stolic europejskich. Co gorsza, poprawiam błędy językowe. Dla odmiany, nie umiem w przecinki – przecinki poprawia mi mama.
  15. Nie ma takiej okazji, na którą idealnym prezentem nie byłoby wino, żelki, książka lub bilet lotniczy.
  16. Nie umiem mrugać prawym okiem i wymawiać warrrczącego R.
  17. Przez pierwszy rok drugiego kierunku chodziłam na zajęcia nie będąc oficjalnie studentką. Wykładowcy zorientowali się podczas drugiej sesji, kiedy przyszłam na egzaminy z samodzielnie stworzoną kartą zaliczeniową.
  18. Jestem budzikoodporna. Nie spotkałam drugiej osoby, która do tego stopnia nie słyszałaby alarmu. Mam poważne obawy, że byłam jedyną aktywną zawodowo trzydziestolatką, do której rano dzwoniła mama, żeby ją obudzić do pracy, kiedy Piotrka nie było w domu. Czasami dzwonił też Piotrek (to mniej żałosne, bo można podpiąć pod romantyczny telefon poranny).
  19. Przedpotopowość moich telefonów komórkowych jest niemal legendarna. Gdybym powiedziała, że mam komórkę z tarczowym wykręcaniem numerów, znajomi uwierzyliby bez mrugnięcia okiem i zapytali tylko gdzie taką znalazłam. Poszukiwania szczegółowej mapy zmusiły mnie do zapoznania się z telefonem z gatunku mądrych, ale w duszy wciąż jestem tą dziewczyną.
  20. Malutki, błękitny akwamaryn, który dostałam jak miałam pięć lat, rozbudził we mnie pasję do mineralogii. Niewiele brakowało, a zostałabym wypalonym zawodowo geologiem – zrezygnowałam z tego kierunku, jak się dowiedziałam, że trzeba będzie zrozumieć fizykę. Akwamaryn okazał się syntetyczny, ale zajmuje honorowe miejsce w mojej kolekcji.
    32 fakty o mnie

    My precious! Najwspanialszy okaz w mojej skromnej kolekcji – opal ognisty.

  21. W podstawówce byłam równie oczarowana Backstreet Boysami, co Kelly Family. W liceum nastąpiło płynne przejście do fazy The Doors, która trwa do tej pory.
  22. Jestem nieuleczalnie spóźnialska. Nigdy nie wierz mi, kiedy mówię, że będę za 10 minut. Nie będę. 10 minut zajmie mi samo dojście, a wcześniej przecież muszę jeszcze zrobić trzykrotny przegląd szafy, dokończyć herbatę, znaleźć klucze, sprawdzić facebooka i umyć zęby.
  23. Moimi stopami można zmrażać puszki piwa w ciepły letni wieczór.
  24. Połączenie budzikoodporności i spóźnialstwa sprawiło, że przed wyjazdem na ferie przyjaciółki powiedziały mi, że pociąg odjeżdża 2 godziny wcześniej, niż faktycznie odjeżdżał. To była jedna z nielicznych sytuacji, kiedy spięłam się w sobie i dotarłam na czas. Spędziłam dwie godziny w lutym na katowickim dworcu (przed remontem i odmeneleniem) od 5:30 rano. Byłam zła. Ale rozumiem ich decyzję.
  25. Jeżeli jestem na drodze uczęszczanej przez pojazdy jakiekolwiek, to złapię stopa. Moje największe autostopowe osiągnięcia: przejazd karawanem pogrzebowym (bez załadunku) z Saragossy do Barcelony, 800km jednego dnia na pace półciężarówki, 3 dni jazdy z tym samym kierowcą TIRa, złapanie jednego pojazdu dla ośmiorga autostopowiczów oraz ujście z życiem z autostopowania w Armenii.
  26. Jestem jedyną licencjonowaną makijażystką i stylistką, która chodzi od 1,5 roku w 4 koszulkach na zmianę, a na specjalne okazje wyciąga z dna plecaka tusz do rzęs i smaruje usta balsamem nawilżającym. Mam jeszcze mały zestaw cieni, ale nie pamiętam, kiedy ostatnio poszedł w ruch.
  27. Mam tyleż zawodów wyuczonych, co zainteresowań (niektóre z nich się nawet pokrywają!) i w zależności od tego, z kim rozmawiam, na pytanie „czym się zajmujesz?” odpowiadam zawsze co innego.
  28. Jestem mistrzynią risotto. Moje risotto zachwyca najbardziej wybredne podniebienia. Najwspanialsze w byciu mistrzynią risotto jest to, że jak dodaję różnych składników, to nikt się nie domyśli, że nie umiem gotować niemal niczego innego.
  29. Organizuję wycieczki wszystkim, czy tego chcą czy nie. Wystarczy, że ktoś wspomni, że ruszyłby się z domu, a moje trybiki się włączają i w kilka minut przedstawiam siedem gotowych scenariuszy podróży. A potem się okazuje, że on chciał tylko do kina…
  30. Bezczelnie gładko przychodzi mi nauka i używanie języków obcych. Równie bezczelna jest moja łatwość komunikacji.
  31. Przy całym swoim wanderluście, najlepiej wypoczywam w domu na wsi. Nie może to być jednak dom byle jaki. Złoto wędruje do Prawiednik pod Lublinem. Prawiedniki karmią mnie pierogami z jagodami, nie marudzą, jak śpiewam przy ognisku i mają piwnicę z przetworami winogronowymi. Kocham Was, Prawiedniki!
    32 fakty o mnie

    Za to moje ulubione miasto to Lizbona, ale to już wiecie

  32. Kupuję buty na dziale dziecięcym, a ludzie pytają mnie, jak przy tej proporcji wzrostu i rozmiaru stopy udaje mi się utrzymać równowagę. Odpowiedź jest prosta – często się nie udaje.

Teraz Wy dajcie mi się poznać! Czekam na Wasze dziwności w komentarzach 🙂

32 fakty o mnie


Jeżeli podobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło, jeśli polecisz mojego bloga swoim znajomym.

30 Comments

  1. AA!! Siostro! <3 Z budzikiem, spoznialstwem, wyszczerzem, stylizacja, makaupem mamy identyko <3
    Oraz spoznione 100 lat :*

    • Hania, kierownik wycieczki

      05/02/2018 at 10:18

      HAAA <3 ! Wiedziałam, że się odnajdziesz :*!!!
      Dzięki bardzo, życzenia, żelki i wino przyjmuję cały rok :D!

  2. Mam uwagę do pkt 23: nie dodałaś, że swoimi stopami możesz ledwie schłodzić piwo w rozmiarze 0,33L. Powiedziałam ledwo? Kochamy Cię Kolumbie!!!!!!!

    • Hania, kierownik wycieczki

      26/12/2017 at 06:14

      Ale z punktu o wielkości stóp można to wywnioskować 😀
      Na Kolumba nie zasługuję, póki co jeszcze nawet do Australii nie dotarłam, ale kocham również 🙂

  3. Nie wiedziałam, że mamy tak wiele wspólnego, mimo że rozmiar buta mam 41 😀

    • Hania, kierownik wycieczki

      22/12/2017 at 04:25

      O, super to słyszeć!
      A z tą stopą to dobrze Ci, przynajmniej się nie wywracasz na prostej drodze 😉

  4. Hania, Ty wariatko. Płakałem się ze śmiechu !

  5. Ha ha ha , dawno nie czytało mi się tak fajnie tekstu opisującego kogoś 🙂

  6. Haniu! Cudne! Piekne, prawdziwe, pozytywne, inspirujace 😉 Pisz! Nadal czekam na książkę! 😉
    I na Twój wyszczerz na żywo w osiągalnej przyszłości;)
    Ps. Ja lubię mieć wszystko na miejscu. Do tego stopnia że jak Ślubny mój wyładuje zmywarkę, to sprawdzam czy szklanki są dobrze ustawione….

    • Hania, kierownik wycieczki

      21/12/2017 at 20:25

      Aż bym się bała ruszać!
      Oj Magda, jeszcze trochę poczekasz 😉 ale motywuj mnie dalej, z każdym dniem jestem coraz bliżej decyzji 😀

    • Hania, kierownik wycieczki

      21/12/2017 at 19:06

      O rety, to chyba znaczy, że mój blog się robi popularny, skoro jest odliczanie komentarzy 😀

  7. mowie do siebie w sklepie

    • Hania, kierownik wycieczki

      21/12/2017 at 13:56

      <3 :D
      To lepiej niż ja! Ja śpiewam do siebie w sklepie :P

  8. Ile mi to Twoje spóźnialstwo krwi napsuło :D, dieta Ci zdecydowanie nie potrzebna i potrafię napisać swoje panieńskie, co wciąga mnie w kategorię „rodzina” WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!!!

    • Hania, kierownik wycieczki

      21/12/2017 at 13:27

      Dziękuję bardzo!!!
      No wiem, nie Tobie jednej… a ta dieta to już stan umysłu 😛
      Wiesz, że ja sobie zostawiłam panieńskie, bo byłam ciekawa, co jeszcze ludziom się uda z nim zrobić? Oprócz tego, lubię wyraz twarzy osoby, której literuję swoje nazwisko. Czy to czyni ze mnie sadystkę?

  9. Ja swoich dziwności nie będę wypisywać, bo nic mi na szybko do głowy nie przychodzi, ale:
    1) Świetny tekst, który świetnie się czyta,
    2) Czy mogę zerżnąć koncepcję? Znaczy się… jest szansa, patrząc na moją częstotliwość pisania, że nigdy taki tekst u mnie nie powstanie, ale mam pewien pomysł, który chciałabym kiedyś zrealizować 🙂

    • Hania, kierownik wycieczki

      21/12/2017 at 11:10

      Dziękuję! I zrzynaj śmiało, cóż tu dużo mówić, koncepcja pojawia się na co drugim blogu więc nie roszczę sobie praw 😉

  10. A to z tym mostem to inni tak nie mają? 😀 ja do tej pory pamiętam, jak wpadłam w histerię przy przechodzeniu przez ten kolejowy w Bydgoszczy. Historia ze studiami mnie rozbawiła 😀

    • Hania, kierownik wycieczki

      21/12/2017 at 19:38

      To ktoś jeszcze poza mną się boi mostów? <3 wspaniale!
      A jak Ciebie rozbawiła, to wyobraź sobie, jak się musieli śmiać wykładowcy :D!

  11. Przefantastycznie się to czytało 🙂
    A p.4 tak bardzo ja 🙂

    • Hania, kierownik wycieczki

      21/12/2017 at 10:53

      Dziękuję! I dobrze wiedzieć, że jest nas więcej 😀

  12. Nie da się ukryć, że jesteś bardzo interesującą osobą Haniu 🙂 Mnie się wydaje, że jestem twoim przeciwienstwem, zawsze na czas, nigdy się nie spóźniam, a jak już coś mnie zatrzymuje to dostaję nerwicy. Nie umiem robić risotto i nawet nigdy nie jadłam

    • Hania, kierownik wycieczki

      21/12/2017 at 11:05

      Dziękuję 🙂 Z przeciwieństwami się najczęściej świetnie dogaduję, szczególnie jak już się przyzwyczają do mojego spóźnialstwa 😉

Powiedz mi, co myślisz:

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

© 2018 HiHa

Theme by Anders NorenUp ↑