HiHa

nieco sarkastyczny blog podróżniczy

Kategoria: Nowa Zelandia (page 1 of 2)

Kilometr 58 098: o najgorszym filmie świata i wojnie papuzio-owczej

Najgorszy film świata to „The Room”.

Jest tak zły, że aż hipnotyzuje. Krytycy są zdumieni, że ktoś to najpierw wymyślił, a potem zrealizował. Widzowie są zafascynowani aktorstwem suchym i drewnianym bardziej niż choinką po Trzech Królach i scenariuszem tak infantylno-mizernym, że moje opowiadania z trzeciej klasy podstawówki wydają się pretendentami do Nobla literackiego. Tytuł zdobył serca publiki i zyskał miano kultowego, ponadczasowego.

najgorszy film

Continue reading

Kilometr 57 542: o kiwi, pałacu elfów i utraconym zaufaniu

– Szybko! Wstawaj! Kiwi!

– Ziew. Niemożliwe.

– No poważnie, małe, brązowe, długi dziób i nie lata! Szybko!

– Ale że tak na wolności?

relokacja kampera

Continue reading

Kilometr 57 817: o autostopie do domku golfowego i piciu wina w Batmobilu

Autostopowicz nie wybrzydza.

Nie zważa na to, że cztery osoby mają zająć 1,5 miejsca, że dzieli tylne siedzenie z psem, morświnem i kilkoma świstakami, że ma się usadowić na kartonach z bananami pomiędzy klatkami z żywymi kurczakami, a beczką z kapustą, że ma się rozgościć w przyczepie ciężarówki w egipskich ciemnościach.

Autostopowicz cieszy się z każdego pojazdu, który się dla niego zatrzyma: z rozklekotanej łady, z wiekowego kamaza, z karawanu pogrzebowego i z motorynki[1].

autostop w Nowej Zelandii

Continue reading

Kilometr 56 810: o Milford Sound, uroku osobistym i barbarzyńskiej owsiance

To nie są ćwiczenia, powtarzam, to nie są ćwiczenia!

Panowie, przed nami operacja Milford Sound.

Milford Sound

Continue reading

Kilometr 56 566: o owcach, Aniołach Stróżach i traktorach

Pewnej nocy w Nowej Zelandii:

Ja: Kochanie, nie mogę zasnąć.

Piotrek: Spróbuj policzyć owce. Spoiler: jest 40mln.

nowa zelandia

Continue reading

Kilometr 56 274: o kanibalach, uchatkach, sztormach i drapieżnych Nowozelandczykach

Jacy są mieszkańcy Nowej Zelandii?

O Nowozelandczykach mówi się, że są mili, grzeczni, przyjaźni i towarzyscy, no i część dowodów faktycznie to potwierdza, bo ilekroć Piotrkowi przyszło wybrać się do toalety publicznej, to się bardzo stresował i jak w końcu zapytałam, o co chodzi, to się okazało, że nowozelandzkie toalety to najpoważniejsze narodowe centra konwersacyjne, a rząd pisuarów to już w ogóle pierwszoligowy klub dyskusyjny.

Ja się po męskich toaletach nie zwykłam szlajać, cała ta przyjacielskość mnie ominęła, toteż na mnie Nowozelandczycy wywarli wrażenie nieco wrogie.

mieszkańcy Nowej Zelandii

Continue reading

Kilometr 54 844: o żarłocznych świetlikach i oszukanej Hani

Zamknij oczy.

Wyobraź sobie niebo pełne gwiazd, ułożonych w konstelacje, dziwne, przypadkowe. Nie znajdujesz Wielkiego Wozu ani Gwiazdy Polarnej, choć nigdy nie masz z tym problemu. Żadna z gwiazd nie miga, nie spada. Dają tylko biało-niebieską poświatę i wydają się bliżej niż kiedykolwiek.

A teraz wyobraź sobie, że zaczynają przeciekać. Wypływa z nich lepka maź, ścieka z nieba, tworzy kleiste girlandy, a kiedy ktoś zahipnotyzowany tym akwamarynowym blaskiem, zechce sięgnąć gwiazd, polecieć wyżej – wpada w sieć. Sieć oblepia całe jego ciało. Próbuje walczyć, wyszarpnąć swoje życie, ale już przegrał.

A chciał tylko dotknąć nieba.

jaskinia waitomo

Continue reading

Kilometr 54 578: o alpakach, owcach i mizianiu

Obudził mnie melodyjny głos informujący świat, że bagaże pozostawione bez opieki zostaną odesłane do bagażowego nieba. Piotrek uchylił jedno oko, dosunął swoją matę do mojej i otulając się śpiworkiem, wciśnięci między sklep z prasą, a windę wielkogabarytową, podziwialiśmy przez lotniskowe okno nasz pierwszy wschód słońca w Nowej Zelandii, jeden z pierwszych tego dnia na świecie.

Kiwilandio – nadchodzimy!

Continue reading

Kilometr 52 354: o tym, jak pokonaliśmy transport w Sydney i jak dojechaliśmy stopem do Nowej Zelandii. Prawie.

Kupiliśmy bilety do Nowej Zelandii.

Do TEJ Nowej Zelandii.

Kiedy pierwszy raz po wyjściu z domu, na ul. Kościuszki w Katowicach złapaliśmy stopa, kierowca zapytał – gdzie waść? – a my, że do Nowej Zelandii. Trochę popatrzył na nas jak na idiotów, ale kto tu teraz wychodzi głupio, jak my niemal 2 lata później dobijamy do celu?

Continue reading

Co się działo w 2018

31.12.2017 tańczyliśmy jak głupki do Baila Morena

Świętowaliśmy Nowy Rok na skraju Azji, w Timorze Wschodnim, kraju, do którego prawie nikt nie zagląda. To było coś wyjątkowego – spędzaliśmy naszego pierwszego Sylwestra w upale, zaraz po świętach pod palmą. Zaczynaliśmy kolejny rok w podróży i nie mieliśmy pojęcia gdzie ów rok nas poniesie. A poniósł nas hen – żegnamy go na Florydzie, znowu na plaży, znowu pod palmą!

co się działo

To akurat plaża timorska. Na tutejszej się byczę bez aparatu.

Continue reading

« Older posts

© 2019 HiHa

Theme by Anders NorenUp ↑