HiHa

nieco sarkastyczny blog podróżniczy

Miesiąc: Styczeń 2019

Kilometr 56 274: o kanibalach, uchatkach, sztormach i drapieżnych Nowozelandczykach

Jacy są mieszkańcy Nowej Zelandii?

O Nowozelandczykach mówi się, że są mili, grzeczni, przyjaźni i towarzyscy, no i część dowodów faktycznie to potwierdza, bo ilekroć Piotrkowi przyszło wybrać się do toalety publicznej, to się bardzo stresował i jak w końcu zapytałam, o co chodzi, to się okazało, że nowozelandzkie toalety to najpoważniejsze narodowe centra konwersacyjne, a rząd pisuarów to już w ogóle pierwszoligowy klub dyskusyjny.

Ja się po męskich toaletach nie zwykłam szlajać, cała ta przyjacielskość mnie ominęła, toteż na mnie Nowozelandczycy wywarli wrażenie nieco wrogie.

mieszkańcy Nowej Zelandii

Continue reading

Kilometr 54 844: o żarłocznych świetlikach i oszukanej Hani

Zamknij oczy.

Wyobraź sobie niebo pełne gwiazd, ułożonych w konstelacje, dziwne, przypadkowe. Nie znajdujesz Wielkiego Wozu ani Gwiazdy Polarnej, choć nigdy nie masz z tym problemu. Żadna z gwiazd nie miga, nie spada. Dają tylko biało-niebieską poświatę i wydają się bliżej niż kiedykolwiek.

A teraz wyobraź sobie, że zaczynają przeciekać. Wypływa z nich lepka maź, ścieka z nieba, tworzy kleiste girlandy, a kiedy ktoś zahipnotyzowany tym akwamarynowym blaskiem, zechce sięgnąć gwiazd, polecieć wyżej – wpada w sieć. Sieć oblepia całe jego ciało. Próbuje walczyć, wyszarpnąć swoje życie, ale już przegrał.

A chciał tylko dotknąć nieba.

jaskinia waitomo

Continue reading

Kilometr 54 578: o alpakach, owcach i mizianiu

Obudził mnie melodyjny głos informujący świat, że bagaże pozostawione bez opieki zostaną odesłane do bagażowego nieba. Piotrek uchylił jedno oko, dosunął swoją matę do mojej i otulając się śpiworkiem, wciśnięci między sklep z prasą, a windę wielkogabarytową, podziwialiśmy przez lotniskowe okno nasz pierwszy wschód słońca w Nowej Zelandii, jeden z pierwszych tego dnia na świecie.

Kiwilandio – nadchodzimy!

Continue reading

Kilometr 52 354: o tym, jak pokonaliśmy transport w Sydney i jak dojechaliśmy stopem do Nowej Zelandii. Prawie.

Kupiliśmy bilety do Nowej Zelandii.

Do TEJ Nowej Zelandii.

Kiedy pierwszy raz po wyjściu z domu, na ul. Kościuszki w Katowicach złapaliśmy stopa, kierowca zapytał – gdzie waść? – a my, że do Nowej Zelandii. Trochę popatrzył na nas jak na idiotów, ale kto tu teraz wychodzi głupio, jak my niemal 2 lata później dobijamy do celu?

Continue reading

© 2019 HiHa

Theme by Anders NorenUp ↑