HiHa

nieco sarkastyczny blog podróżniczy

Month: Styczeń 2018

Frankie i historia podboju Melaki, cz. 2

Chinatown w Melace

Lekko pomarszczona, ale dobrze zakonserwowana Chinka z wybieloną twarzą, równym przedziałkiem i ciasno związanymi nad karkiem włosami, przywitała gości i skinęła na dwie nastolatki, które bezdźwięcznie uzupełniły filiżanki bardzo słabą zieloną herbatą. Nowoprzybyli dołączyli do osób zebranych przy stole i rozsiedli się na karminowych poduchach przesiąkniętych oparami opium. Wszyscy z zainteresowaniem obserwowali, jak czwórka graczy sprawnie układa tabliczki z tajemniczymi znakami.

Partia mahjonga trwała w najlepsze.

W tym samym czasie piętro wyżej oddawano się zgoła (z goła) innym przyjemnościom, do których dostępu pilnowała druga, równie wybielona, ale znacznie mocniej pomarszczona Chinka, która usadowiła się z miską zupy między kuchnią, a wejściem na piętro i siorbała cicho, ignorując podekscytowane głosy dochodzące znad partii mahjonga. Gracze z kolei ignorowali podekscytowane głosy dochodzące z piętra.

Continue reading

Frankie i historia podboju Melaki

Znacie ten moment, kiedy szef, zapalając jointa, podchodzi do was, klepie po plecach, mówi, że lepszego pracownika to nie ma w całej Europie i otwiera wam czwarte piwo, tańcząc i powarkując przy tym w rytm muzyki? Nie?

A Piotrek zna.

Continue reading

Kilometr – nadal ten sam: słuchając duchów Melaki

„Jeśli poczekasz do wieczora i cicho przejdziesz wzdłuż murów, wespniesz się na wzgórze i usiądziesz na jakimś starym kamieniu, usłyszysz je. To jak poszept wiatru, niemniej je słyszysz: głosy historii. Malakka jest jednym z takich miejsc. Pełnym umarłych, a umarli szepczą. Szepczą po chińsku, portugalsku, holendersku, malajsku, angielsku, niektórzy nawet po włosku, a niektórzy w językach, których nikt już nie używa. Nie ma to jednak żadnego znaczenia: historie opowiadane przez zmarłych z Malakki nikogo już nie interesują.”

Tiziano Terzani, „Wróżbita mi powiedział”

melaka duchy

Continue reading

Kilometr ten sam: Melaka i hej wesele

Obudził mnie śpiew w stereo z pobliskich meczetów.

Przewróciłam się na drugi bok, jęknęłam, zapomniawszy, że na drugim boku mam złamany obojczyk, przewróciłam się z powrotem na pierwszy bok i zakryłam głowę poduszką o średnich właściwościach tłumiących.

Continue reading

© 2018 HiHa

Theme by Anders NorenUp ↑