HiHa

nieco sarkastyczny blog podróżniczy

Month: Czerwiec 2017

Kilometr 25 989: łopot kolorowych flag

Wiem, że wolicie widzieć u mnie literki. Są jednak takie miejsca, którym najpiękniej towarzyszy cisza.

Zakochałam się w Tybecie.

Powietrze pachnie himalajskim wiatrem, kadzidłem palonym w świątyniach i nadchodzącą burzą.

Zakochałam się w Tybetańczykach.

Mają w oczach spokój, mądrość i światło, a we włosach barwne kamienie, pióra i wolność. Ulice witają mnie roześmianym pozdrowieniem tashidele.

Pozwólcie, że pokażę Wam kolory Tybetu.

kolory Tybetu

Continue reading

Kilometr 25 720: o ekstremistach i separatystach

Potężny, ogolony na łyso mężczyzna ze swastyką wytatuowaną na dłoni skinął głową i zaprosił mnie do środka.

Nad drzwiami do namiotu wisiało zdjęcie jego lidera i przewodnika duchowego, przez wielu uważanego za ekstremistę i separatystę o skłonnościach terrorystycznych. Takich jak on się przesiedla, ich zapędy dusi w zarodku, ich retoryki nie akceptuje. Lepiej żeby nie tworzyli większych ugrupowań.

jak zwiedzić tybet

Continue reading

Kilometr 25 339: blaski i cienie chińskiego showbiznesu, czyli jak Piotrek został gwiazdą

– Ta twarz! Musimy go mieć! – reżyser wyciągnął telefon i ukradkiem strzelił zdjęcie.

– Popatrz na jego profil i głębię spojrzenia!

Kamerzysta zachłysnął się powietrzem i pokiwał twierdząco głową. Decyzja zapadła.

polak w chińskiej reklamie

Continue reading

Kilometr 24 877: o pałeczkowym savoir vivre i egzotyce na talerzu

Jedzenie w Chinach

Dzisiaj zwrócono mi uwagę, że niekulturalnie jem. Głupio mi.

Że pałeczek nie należy wbijać w jedzenie, to wiem i nie wbijam. Że się nie powinno wymiatać wszystkiego z dna miski, bo gospodarz pomyśli, że za mało zaoferował, wiem i nie wymiatam (zazwyczaj). Że im głośniej się konsumuje, tym większy komplement otrzymuje kucharz też wiem. Ale jakoś się nie stosuję. I tu jest pies pogrzebany.

jedzenie w chinach

Continue reading

Kilometr 23 551: jak przetrwać, czyli lingwistki mandaryńskie rozważania

Komunikacja w Chinach

Słyszałeś o jakimś języku, w którym nie ma gramatyki? Takim, w którym nikt nie straszy koniugacją, deklinacją, wyjątkami, a uwstecznienie wypowiedzi osiąga się przez dodanie do zdania wyjściowego „wczoraj”, bez zastanawiania się nad czasownikami nieregularnymi?

Taki przyjazny jest właśnie język chiński.

No ok, zwykle, jeżeli coś wydaje się zbyt dobre, żeby było prawdziwe, to gdzieś jest haczyk…

komunikacja w chinach

Continue reading

© 2018 HiHa

Theme by Anders NorenUp ↑